Naszą witrynę przegląda teraz 134 gości
Odsłon : 24353055
Mecenasi Literaci.eu
Wiadomości
- Kraków. Opowiem ci wierszem
- Kraków. Na asfaltowej scenie i kilka chwil dalej
- Poezja w murach Politechniki Poznańskiej
- Profesor Nguyen Chi Thuat w „Kręgu”
- Marek Wawrzkiewicz: Prawdziwe było dla niego tylko to, co zapisał w wierszu
- Przemysław Szubartowicz: Gdzieś milczą dobre wiersze - rozmowa z Krzysztofem Gąsiorowskim
- "Człowiek" pokaz filmu o Sokratesie Iwanowiczu Starynkiewiczu
Konkursy - KlubLiteracki.pl
Losowe utwory
-
***(gonił za wiosną...)
Hit(s): 11271 - . 2009-11-23 -
Piotr Dumin: *** (Od pewnego momentu czas zaczyna płynąć...)
Hit(s): 416 - . Administrator 2011-03-25 -
KOBIETY
Hit(s): 4721 - . 2010-02-04 -
Paweł Kubiak: oswajanie wysokiego
Hit(s): 2745 - . Administrator 2011-01-09 -
Paweł Kubiak: Napisałem smutny wiersz
Hit(s): 10652 - . Administrator 2009-06-02 -
* * * /więcej niż czarnoziem/
Hit(s): 9542 - . 2009-11-12 -
*Stefan Jurkowski: * * /Teraz.../
Hit(s): 6825 - . Administrator 2006-11-16 -
Lam Quang My: Źdźbła
Hit(s): 13452 - . Administrator 2009-03-16
Fotografie
Andrzej Dębkowski: Inna jesień
Wreszcie postanowiłem zobaczyć, jak wyglądają wyspy szczęśliwe. Kiedy zacząłem je smakować, okazało się, że wrażliwość nie jest dziś w cenie na poetyckiej giełdzie. Najlepsze wiersze wypłukują z kamiennych płyt kwaśne deszcze nienasyconej niezgody, która bez jednego słowa odchodzi – doprowadza do szaleństwa biednego Apollina, bo kruk już nie jest ani biały, ani czarny. Przez nagie otchłanie błędnych ogni, niewyspane tęsknoty spijają z czarnych liści porozwieszane promienie zorzy. Norwidowe miłowanie – gdzie okruch chleba, jak opłatek – jest dzisiaj mniej ważne, niż niepewność, która nie pozwala podać ręki obcemu człowiekowi i wyrzuca go na bruk, bez jednego słowa. Ci, którzy nas kochali, tracą zmysł równowagi i sprzedają nas za resztę z trzydziestu srebrników. Boję się umierać, bo nie wiem, czy ziemia, po której chodzę, jest jeszcze moja i tylko z przekładów dowiaduję się, że poetom cmentarne bramy, co truchleją na słocie, wyszarpnąwszy wprzódy lejce złego konia... ... i znowu nie jest istotne, że ten wiersz nie poderwie z gruzów źdźbła oziminy, nie wskrzesi spróchniałego kościotrupa, ani szmacianych kukieł, którymi bawiliśmy się w dzieciństwie. Nagle chciałoby się wykrzyczeć: – Zaczekaj, świecie pastelowych promieni!... Ale dookoła smutek – pachnie naparem jesiennych pomruków... Henri Michaux twierdził, że poezja jest podarunkiem natury... a ja przestaję w to wierzyć.
Oddział Warszawski ZLP
Czytelnia
























