Naszą witrynę przegląda teraz 138 gości
Odsłon : 24353059
Mecenasi Literaci.eu
Wiadomości
- Kraków. Opowiem ci wierszem
- Kraków. Na asfaltowej scenie i kilka chwil dalej
- Poezja w murach Politechniki Poznańskiej
- Profesor Nguyen Chi Thuat w „Kręgu”
- Marek Wawrzkiewicz: Prawdziwe było dla niego tylko to, co zapisał w wierszu
- Przemysław Szubartowicz: Gdzieś milczą dobre wiersze - rozmowa z Krzysztofem Gąsiorowskim
- "Człowiek" pokaz filmu o Sokratesie Iwanowiczu Starynkiewiczu
Konkursy - KlubLiteracki.pl
Losowe utwory
-
Danuta Bartosz: Bramą Katyńską
Hit(s): 3175 - . Administrator 2010-11-24 -
Rafał "Jerzyk" Kasprzak: ***(Jak mówić by...)
Hit(s): 2698 - . Administrator 2010-12-27 -
ANONIMOWOŚĆ
Hit(s): 17573 - . 2009-01-19 -
Borys Russko: Szlif śmierci
Hit(s): 2472 - . Administrator 2011-03-29 -
Stefan Jurkowski: Rozmowa z bliźnim
Hit(s): 12081 - . Administrator 2007-11-14 -
* * * /coraz bardziej.../
Hit(s): 12105 - . 2007-03-12 -
Ryszard Kulman: Pierwszy gest w stronę miłości
Hit(s): 1669 - . Administrator 2010-11-08 -
* * * /obgryzanie paznokci/
Hit(s): 10226 - . 2009-11-01
Fotografie
Andrzej Dębkowski: W poszukiwaniu śladów
Miasto przywitało mnie smogiem i nowiutkimi budynkami, które stanęły na miejscu tych starych – z wielkimi bliznami po szrapnelach i potrzaskanych bombami. W drodze z dworca do hotelu – wymoszczoną atłasem taksówką – obraz po obrazie: droga, budynki, drzewa, skręt z drogi, gdzieś w nieznane... Przed oczami – wcale nie za mgłą – przesiąknięte łzami i rozdartym sercem wspomnienia dziadka, który świadomie pomija nazwę tych służb, a ja próbuje przypomnieć sobie czy choćby raz użył skrótu NKWD. Pamiętam tę małą fotografię – starą, zniszczoną, z oderwanym rogiem i śladami po krwi – którą przez te wszystkie lata tuliła z namaszczeniem matka. To już tyle lat, kiedy żegnała męża we wrześniu 1939. Byli tacy młodzi, piękni, niewinni i zakochani – ona, on – w oficerskim mundurze i mały, pucołowaty berbeć. Fotografię w blaszanym pudełku po przedwojennych landrynkach odkopali fachowcy od ekshumacji – wszyscy płakali, kiedy zobaczyli że ludzie na niej byli tacy młodzi, piękni, niewinni i zakochani – ona, on – w oficerskim mundurze i mały, pucołowaty berbeć. Dzisiaj, mogiły porośnięte są – jak wtedy – mchem, a na skraju lasu stare drzewa, czerwone od wypitej krwi nieszczęśników, mieszają się z kopułami cerkwi nietkniętych żadnym zniszczeniem, jakby mówiły o swojej niepotrzebności... Nazajutrz, znowu był słoneczny dzień, ale po wódce dnia poprzedniego nic nie czułem, a jakiś nieznajomy o semickich rysach twarzy powiedział mi przy saturatorze: ЎХОДИ! ПАН, ЎХОДИ!
Oddział Warszawski ZLP
Czytelnia
























