Naszą witrynę przegląda teraz 219 gości
Odsłon : 24354878
Mecenasi Literaci.eu
Wiadomości
- Kraków. Opowiem ci wierszem
- Kraków. Na asfaltowej scenie i kilka chwil dalej
- Poezja w murach Politechniki Poznańskiej
- Profesor Nguyen Chi Thuat w „Kręgu”
- Marek Wawrzkiewicz: Prawdziwe było dla niego tylko to, co zapisał w wierszu
- Przemysław Szubartowicz: Gdzieś milczą dobre wiersze - rozmowa z Krzysztofem Gąsiorowskim
- "Człowiek" pokaz filmu o Sokratesie Iwanowiczu Starynkiewiczu
Konkursy - KlubLiteracki.pl
Losowe utwory
-
PACZKA POPULARNYCH
Hit(s): 4414 - . 2010-01-26 -
Idę (a właściwie już jestem)
Hit(s): 11072 - . 2009-09-16 -
Ryszard Ulicki: Skąd wiesz, że odkryłeś nowy ląd -
Hit(s): 12712 - . Administrator 2008-06-17 -
Krzysztof Gąsiorowski: Opera omnia
Hit(s): 12700 - . Administrator 2007-08-22 -
Stefan Jurkowski: Obraz i podobieństwo
Hit(s): 9139 - . Administrator 2009-09-16 -
Marek Wawrzkiewicz: Postanowienie
Hit(s): 313 - . Administrator 2011-06-22 -
Juliusz Erazm Bolek: POKOLENIE
Hit(s): 8241 - . Administrator 2006-12-08 -
***(Są miasta, podobne do snu...)
Hit(s): 7598 - . 2009-12-28
Fotografie
Krzysztof Gąsiorowski: Blondyna
A potem skrzypce, Bóg wie z jakich stron,
budzą się, mówiąc powoli: Blondyna.
R. M. Rilke
Zapełzłem ja kiedyś tam, do zakazanych, świecących
ruin. Już odżywają. To dobrze. Człowiek nie powinien
żyć sam na tym śluzu padole.
Wśród zwalisk, gdzie tylko spojrzałem, rozkwitały
świeże kępy włosów.
Złociste, brązowe, czarne, niekiedy nawet rude...,
gładkie i poskręcane; niektóre już miały po kilka rąk
długości.
Wiły się w dusznym powiewie, karmiąc się zapewne
różnicą temperatur. Już żyły, to pewne.
Zawsze chciałem mieć coś żywego dla siebie.
Upatrzyłem więc sobie i schwytałem taką jedną
dorodną blond kępę. Będę hodował ją, podgrzewał, gdy trzeba,
czesał, splatał w warkocz...
Ale ona chyba nawykła do wolności wśród swoich
opalizujących wykrotów, bo więdła mi w oczach.
Długie włosy, chociaż głaskałem je co dzień,
cofały się, kurczyły, zaczęły wrastać w kamienie,
które trawiłem dla niej.
Tak się starałem, a ona szarzała
coraz bardziej, szarzała, aż zgasła.
Garstkę popiołu, jaki po niej został,
zjadłem, będzie ją moje ciało
pamiętało.
(Z tomu Yyell)
Oddział Warszawski ZLP
Czytelnia
























