Naszą witrynę przegląda teraz 213 gości
Odsłon : 24354891
Mecenasi Literaci.eu
Wiadomości
- Kraków. Opowiem ci wierszem
- Kraków. Na asfaltowej scenie i kilka chwil dalej
- Poezja w murach Politechniki Poznańskiej
- Profesor Nguyen Chi Thuat w „Kręgu”
- Marek Wawrzkiewicz: Prawdziwe było dla niego tylko to, co zapisał w wierszu
- Przemysław Szubartowicz: Gdzieś milczą dobre wiersze - rozmowa z Krzysztofem Gąsiorowskim
- "Człowiek" pokaz filmu o Sokratesie Iwanowiczu Starynkiewiczu
Konkursy - KlubLiteracki.pl
Losowe utwory
-
Borys Russko: Płynę
Hit(s): 2471 - . Administrator 2011-04-20 -
SEN
Hit(s): 10108 - . 2007-09-16 -
P O R A N I E W Y R A Ż A L N E G O
Hit(s): 12147 - . 2007-11-29 -
Zbigniew Milewski: Odejście hipisów
Hit(s): 497 - . Administrator 2011-02-01 -
Miłosz Kamil Manasterski: Klub Anonimowych Literatów
Hit(s): 6704 - . Administrator 2006-06-19 -
Ars lansera
Hit(s): 6557 - . Administrator 2005-02-10 -
DZIKA KONICZYNA
Hit(s): 8637 - . 2007-07-12 -
Kazimierz Kochański: Na oślep
Hit(s): 2432 - . Administrator 2011-05-17
Fotografie
Krzysztof Gąsiorowski: Rybak
Przyjechał łowić ryby w jeziorze, gdzie niegdyś się topił; wciąż pamięta, jak się szamotał w uchylającej się głębi, jak ciało wody otwierało się pod nim i nad nim... pamięta wielkie niebo, pełne kolorowych gwiazd, oglądane spod wody jak przez olbrzymią soczewkę, pełne gwiazd, chociaż tonął w południe. Od lat przyjeżdża do ryb, które niegdyś miały go zjeść. Wraca co roku. Łowi ryby, wyłuskuje je z wody, a to jest przejmujące jak poród lub śmierć. Właśnie zarzucił wędki, nadeszła noc, ciepła, kobieca. Leżał patrząc w gwiazdy. Co jakiś czas przelatywał pomiędzy nimi z łopotem łabędź ogromny jak Galaktyka, jezioro mamrotało. Na wschodzie, zrzucając ciemne zasłony przeciągała się naga jutrzenka, pierwsze nieśmiałe cienie wypełzały spod liści. Zaczęły dźwięczeć dzwonki u wędek. Drgały w regularnych sekwencjach, jezioro nadawało. Z głębi. Wydobył rybę z jeziora, jak list ze skrytki. Pocałował. Posłuchał co milczy. Jeszcze chwilkę, szepnął jej w skrzela, jak Desdemona do Otella. Jeszcze trochę poczekaj. Niech mi tylko dzieciaki dorosną, wpierw niech mnie opuści Ewa. Niechaj wreszcie odważę się wiedzieć, co wiem: wszystko jest wodą, co cieknie przez życie, jak łzy poprzez palce. Wrócę tu na pewno. Utonę. To ci się, wodo należy. Nie musisz się spieszyć Szeptał rybie w skrzela, a potem ją puścił. Ryba zatrzepotała; jak język, gdy mówisz. (Z tomu Yyell)
Oddział Warszawski ZLP
Czytelnia
























