Naszą witrynę przegląda teraz 137 gości 
Odsłon : 24383769

Mecenasi Literaci.eu

Losowe utwory

MEDIA

 

Code



Code

Code

Code

Code

Code

Code

Marek Grewling

czekając na Boga



Boże narodzenie jak co rok
bez smaku na Boga
tylko księżyc zaświecił 
pomarańczowo - jest jak zwykle

jak w zamierzchłych czasach
gdy śliskie oczy tyrana
zastępowały miłość i mandarynki

a Bóg się nie rodził

jak w czasach dostatku 
których nawet  nie pamiętam
pamięć  nie zaszczyca surogatów

wtedy Bóg też się nie rodził

jak potępiona dusza przemierzam
drogi, którym nie wyznaczam celu 
czekając, że może Bóg się wreszcie narodzi

Szkoła pokory



Sprzedaję moje myśli
bezcenny owoc
nieprzespanych nocy

rozdaję na lewo i prawo
słowa których inni
nie wymyślą
choćby nie wiem co

znoszę spojrzenia
i słucham komentarzy
ad persona
ad omnia
ab rem

oto szkoła pokory
do której wcale się
nie zapisywałem

niekiedy słyszę rady
        „ nie rób  tego”

nie słucham już cudzych rad 
           


Smutek anachorety




Anachoreta kroczy nawą kościoła miłosierdzia
Jego kroki są ciche a promienie słońca 
nie noszą znamion misterium  –  padają w kurz
banalne witraże nie kuszą smakiem transcendencji
                      także echo zatonęło w kurzu i milczy
ze strachu przed czartami z łużyckich lasów 
co bezczelnie spółkują z miejscowymi bożkami 
                             płodząc potwory nie do wiary 

pogańscy kapłani tej krainy składają im ofiary
udając pobożność podczas obrzędowych mordów

Ta świątynia nie ma nic wspólnego
z dostojeństwem kościołów  Konstancji
kolumnady z betonu udają katedrę Marii Panny
lecz nigdy nie dosięgną cienia jej dostojeństwa
w kościele miłosierdzia nikt nie ustanowi praw 
bo żaden sobór nie zechce kalać się widokiem
fasady z betonu i fałszywych arkad
a gdzież miejsce dla wytwornych umysłów
dla teologów i książęcych bękartów
gdzież te stalle które pomieszczą ich dostojeństwo
dzwoniące złotymi łańcuchami ku przestrodze ludu?
nie  ma teologów stalle wypełnia gawiedź 

Anachoreta słucha jak śpiewa schola dziewic
jednak piękne śpiewy nie zwiodą jego uszu
oczy widzą pokorny tłum który garnie się
by złożyć okup równinom cmentarzy

Anachoreta pragnie dostrzec choćby skrawki
liturgii – jakiejkolwiek – byle była piękna
niech będzie dostojnie i niech pachną kadzidła
a tu nic z tych rzeczy - jest byle jak 
tłum pozbawiony imion i wstydu

tu się po prostu przychodzi
wypełnić wielkanocny obowiązek 
z kiełbasą w koszyku i z bezmyślną twarzą
nie ma drżącego szeptu nawróconych 
nie ma szelestu odświętnych ubrań
                                      
                                                        
                                                           Tutaj nawet
zabrakłoby fantazji na efektowny proces i wyrok
nikt nie spłonie na stosie z dwóch powodów:
Cena drewna i brak wykształconych prokuratorów
zresztą można zadręczyć człowieka in modo sovietica
(niech się sam powiesi – najlepiej na białym sznurze)

Bywało że kwiaty ozdabiały nawrócenia
stały przed ołtarzami na ołtarzach i pod nimi
w Konstancji w Katedrze Marii Panny obute stopy
czują chłód posadzki –stąpając krokiem dziecka
w kościele miłosierdzia nie ma radości nawrócenia
                                                       ani zapachu kwiatów
a jedyna żywa żarówka nie rozproszy mroków niewiary

Zbiegiem okoliczności anachoreta 
idzie główną nawą i smuci się tym wszystkim

***

 Żary, kwiecień 2009

Śmierć Egzegezy


Gdy w końcu zabraknie argumentów
gdy dobro i zło zrównają się z horyzontem
i gdy okaże się, że żadna podróż nie ma celu
a czas zmierza donikąd 
- wtedy można zacząć żyć

opuszcza mnie niepokój 
niewidzialne nie wyjdzie już z cienia

życie wreszcie ma sens

nie uzasadniam racjami czegokolwiek
„nic” nie potrzebuje uzasadnień
odkryte „nic”, które nie nosi wielkich imion

apologie umarły jak cisi starcy w przytułku
stało się to w dniu końca niemożliwych słów
których znaczeń nie odsłonią żadne egzegezy

można zacząć żyć

paradoksy stały się sensem 
akcydenty demiurgami
a słońce przestało być karą lub nagrodą
po prostu wschodzi i zachodzi
- nie ma kary ani nagrody

zostali ludzie

można zacząć żyć

***

Z cyklu ANACHORETA W KLASZTORZE MIZANTROPII

Zarząd Główny Związku Literatów Polskich

Oddział Warszawski ZLP

O Magazynie Literaci.eu

Czytelnia