Naszą witrynę przegląda teraz 117 gości 
Odsłon : 24383877

Mecenasi Literaci.eu

Losowe utwory

MEDIA

 

Code



Code

Code

Code

Code

Code

Code

Edmund Pietryk - wiersze: Rosa / Sny / Cud ciszy / Czarny anioł / Prośba

 

Rosa

 

Poranna rosa jest łzą Boga a może jego

potem Świt zbiera plony grzechów i

stroi się w gołębie pióra W kościołach

nagi Jezus a w kapliczkach przydrożnych

Chrystus Frasobliwy który myśli jak od

nowa stworzyć świat Bóg rozdaje ziemi

ordery z czterolistnej koniczyny Blednąca

krew starych ludzi podpływa pod

bramę wieczności Anioł Zagłady pierze

śmiertelną koszulę Bóg świtem gubi

cierń ze swojej korony Wyją wilki

losu w czyśćcowych przedsionkach

Przeznaczenie uczepiło się skrzydeł

Nietoperza

 

 

 

Sny

 

Na żaden swój sen nie znalazłem odpowiedzi

W jednym śnie ojciec okryty mgłą bólu i

niespełnienia W drugim warkocze mojej

matki z jej młodzieńczego zdjęcia

Ból jest posłańcem z nocnej strony świata

gdy próbujesz oswoić majestat nieboskłonu

i budujesz szałas na spadłej gwieździe

Domyślasz się Mario odpowiedzi duszy

zmarzniętego kosa gdy trzymasz chmurę

naszego losu na uwięzi – zrób więc

herbatę wrzątku nocy Przecież zawsze

byliśmy chorzy na życie nawet gdy

nasza starość odbija się w chmurach

Mario a nasza gorączka chowa się

w purpurze jarzębin Zetnij sierpem

księżyca jesienną trawę Wsłuchaj się

w ptasie chmury Zbierz sosnową żywicę –

może wyleczy nasze przyszłe rany

 

 

 

 

Cud ciszy:

 

 

Świat mówi do ciebie żargonem wilczym
co diabeł nie dopowie to człowiek zamilczy
Za oknem stoją zimą brzozy nagie
to natura wskazuje swą śmiertelną magię
Nisko chmury płyną Nie ma błysków słońca –
tak twoje umieranie nie ma jeszcze końca
Kulisz się w sobie – wiatr zimny zawieja
tylko kto ci odebrał sens życia – nadzieja
Szare niebo jest twoim świątynnym witrażem
ból twój idzie za tobą jak mu los przykaże
Czekasz na ochłap jesiennego słońca
co było na początku pełznie już do końca
Ś
nią ci się kresowe morwy dorodne czereśnie
a przecież umierać Boże jest zawsze za wcześnie
I czy twój wierny anioł ten szept twój usłyszy
wszak on jest twórcą i grabarzem tego cudu ciszy





Czarny Anioł


To są sylaby bólu To są iskry mrozu za Polarnym
Kołem To ślad kopyt diabła na trakcie
Mlecznej Drogi lub cień spalonej trawy
Każda chwila ma sekundę wieczności
Żelazne kajdany zaciskają serce
Poczwarki choroby pełzną po szpitalnej sali
Stoisz nagi przed losem w cierniowej koronie
zraniony sierpem księżyca Światło rani powieki
Nocą zjawia się Czarny Anioł
Wirują w tobie krople mrozu
We śnie zbierasz popiół po księżycu
Przeznaczenie nie chce oddać zdobyczy



Prośba


Przeżyj jeszcze za mnie moje życie Mario
Twoje oczy nieboskłon – Bóg w nich ślad wyciska
jak przejrzyste i czyste nieba rozlewiska
Więc przeżyj Mario jeszcze moje życie
z gołębią bielą w herbie w słowiczym zachwycie
Mój ból pędzi donikąd i czas ciągle nagli
gdy starość odczytuję ze śmiertelnej magii
Co mi przeznaczone niech się już wypełni
i zaklęcie w cierpienie do końca się spełni
Więc Mario czarnooka przeżyj moje życie
a wy ptaki jesienne nas w końcu wyśnijcie

 

 

 

Zarząd Główny Związku Literatów Polskich

Oddział Warszawski ZLP

O Magazynie Literaci.eu

Czytelnia