Naszą witrynę przegląda teraz 168 gości
Odsłon : 24384020
Mecenasi Literaci.eu
Wiadomości
- Kraków. Opowiem ci wierszem
- Kraków. Na asfaltowej scenie i kilka chwil dalej
- Poezja w murach Politechniki Poznańskiej
- Profesor Nguyen Chi Thuat w „Kręgu”
- Marek Wawrzkiewicz: Prawdziwe było dla niego tylko to, co zapisał w wierszu
- Przemysław Szubartowicz: Gdzieś milczą dobre wiersze - rozmowa z Krzysztofem Gąsiorowskim
- "Człowiek" pokaz filmu o Sokratesie Iwanowiczu Starynkiewiczu
Konkursy - KlubLiteracki.pl
Losowe utwory
-
Lam Quang My: Na szlaku
Hit(s): 17323 - . Administrator 2008-01-09 -
Ars lansera
Hit(s): 6558 - . Administrator 2005-02-10 -
DZIKA KONICZYNA
Hit(s): 8648 - . 2007-07-12 -
Irena Kaczmarczyk: ***(między nami...)
Hit(s): 2777 - . Administrator 2010-12-20 -
Żółta droga
Hit(s): 16073 - . 2008-07-19 -
Regina Kantarska-Koper: *** (teraz jest czas tańczenia)
Hit(s): 2765 - . Milosz Kamil Manasterski 2011-05-29 -
Regina Kantarska-Koper: Macierzyństwo
Hit(s): 3000 - . Administrator 2011-05-29 -
Aldona Borowicz: KAMIEŃ FILOZOFICZNY
Hit(s): 13968 - . Administrator 2008-09-05
Fotografie
Aleksander Nawrocki: Lekcja romantyzmu w Opinogórze
Przed chwilą umilkł klawikord. Na klawiszach jeszcze trochę ciepła – z palców Delfiny, a może Amelii. Przez otwarte okno muzyka spłynęła pod drzewa – kasztany i klony. Na wielu opadłych liściach cynobry i miedź – pulsowanie serca Zygmunta, gdy stawał przed ojcem i świergot jaskółek: to brzęczą kolczyki Marii nad mazowieckich pól cyrankami, a może tylko stukot bucików Orcia w mistycznej ciszy popołudnia. Zaraz Eliza zawiruje powietrzem, zaraz chwila stanie się poezją, dotknie naszych dłoni, rozpostrze skrzydła, powie: tu jest Polska, ta, którą nosimy w sercu, bez otoczki haseł, bez trybun i mów, nasz polny ołtarz, dzban wody dla spragnionego i pszczół pracowite powroty. Zaraz żurawie zdejmą z nas pęta codzienności, zaraz Irydion z Masynissą rozpoczną w nas dialog, więc pomilczmy jeszcze trochę, popatrzmy – ileż majestatu jest w spadających liściach, ile światła w dawno umilkłym wyznaniu. I nie myślmy teraz o bólu, o interpretacji naszych słów i o naszej przelotnej formie, bo tam, gdzie zachodzi słońce, wraca dzień w nadziei naszej nowej. 10 10 1985 0pinogóra
Oddział Warszawski ZLP
Czytelnia
























